Ekonomia randkowania – coś więcej niż konsumpcja!

Ekonomia randkowania - niech randkowanie da Wam radość

“Ekonomia randkowania – czy oni nawet na randkach muszą oszczędzać?” – jeśli to była pierwsza myśl w Waszych głowach po przeczytaniu tytułu tego artykułu to… znaczy, że przeczytaliście już trochę naszych artykułów! 😀 A tak na poważnie, to jest nam całkiem miło i od razu uspokajamy – tym razem o oszczędzaniu stosunkowo niewiele. Ten artykuł to raczej postulat, by randkowanie zawsze było miłe i jak zrobić, żeby takie było. No i oczywiście żeby w ogóle było go całkiem dużo w Waszych związkach. 😉

Historia randkowania

Historia randkowaniaChciałoby się powiedzieć, że randki towarzyszyły nam od zarania dziejów i że wszystko zaczęło się dawno temu. Nasi przodkowie powracali wtedy z polowania z kawałkiem mamuciego udźca. Potem zaś ucztowali w cieple rozpalonego ogniska, u boku mając tę jedyną wybrankę. No niestety… Całość była raczej odarta z romantycznej otoczki i to raczej popęd oraz impulsy kierowały naszym zachowaniem.
Idea randkowania w obecnym jej kształcie pojawiła się wraz z początkiem ery przemysłowej. Do miast przybywały wówczas znaczące liczby kobiet szukających pracy. Młodzi mężczyźni zaś, tak jak słabo opłacane kobiety, nie posiadali odpowiedniego lokum, które mogłoby stanowić dobre miejsce schadzek. Z tego też powodu spotkania umawiano w restauracjach, kawiarniach, parkach rozrywki i dyskotekach (a raczej dancingach).

XX-wieczni jaskiniowcy wyszli na łowy

Pomiędzy jaskiniowymi uciechami a kulturalnymi randkami w restauracjach jest spora przepaść. Wiek XX można zatem uznać za bardziej cywilizowany i bardziej liberalny, jeśli chodzi o możliwości i sposoby adorowania potencjalnych partnerów/partnerek. Okazuje się jednak, że ponad 100-letnie doświadczenie niekoniecznie przekłada się na rzeczywistą jakość – nadal mamy problem z randkowaniem! Trudno oprzeć się wrażeniu, że, na powrót, bliższe nam jest to pierwotne podejście, gdzie władzę sprawują instynkty, niż to romantyczne z niedalekiej przeszłości.

To nie problem – takie czasy!

Randkowanie w dobie social media jest trudniejsze niż kiedykolwiekW obliczu Tindera, nastoletnich wzorów z Instagrama i programów typu “Warsaw Shore” randkowanie w stylu taśmy produkcyjnej, rzeczywiście może nie wydawać się takie złe. Dodać do tego szczyptę podkreślanej na każdym kroku osobistej wolności i wszystko wydaje się być zupełnie normalne. Przecież nikt nie staje od razu na ślubnym kobiercu – trzeba “poznać” drugą osobę, a na poważny związek przyjdzie czas…
Problem w tym, że relacje, które od początku budowane są na zasadzie wycieczki do sklepu, gdzie z łatwością przebieramy w produktach i odrzucamy te, które nam nie pasują, kładzie się cieniem na dalszy ciąg ewentualnej relacji.

Poważna relacja to nie wycieczka do sklepu

Może powiecie: “przecież zawsze ocenialiśmy ludzi po okładce” – może nie zawsze, ale faktycznie, tak było i jest. Już era “klubowej” selekcji partnerów była dość mocno naznaczona uprzedmiotowieniem partnerów, ale teraz poszliśmy o krok dalej i niestety zrobiliśmy go w złym kierunku.
Jeśli relacja rozpoczyna się od oglądania etykiety przedmiotu, na przykład zdjęć na Tinderze, to później, w spotkaniu twarzą w twarz niewiele zmienia się w naszym podejściu. Dalej czujemy się, jak na zakupach. A, co gorsza, działa to w obie strony, bo i my również zostajemy utowarowieni. Traktujemy i traktowani jesteśmy zatem jak produkt, taki, który po konsumpcji można wyrzucić i zastąpić nowym.

Nikt nie mówił, że będzie kolorowo

Jeżeli nieustannie karmieni jesteśmy wizją idealnej, romantycznej miłości z kinowych ekranów, to trudno nam potem zaakceptować tę nieidealną rzeczywistość. A jest to rzeczywistość, w której nasz doskonały partner okazuje się mieć wady i zaczyna wady dostrzegać również w nas! No i to nieznośne ograniczenie swobody, tak bardzo współcześnie znienawidzone.
W końcu posiadanie partnera to pewne zasady i obowiązki. W końcu, o siebie samych nie musimy się troszczyć – konsekwencje bierzemy na siebie. Ale za drugą połówkę czujemy się zdecydowanie bardziej odpowiedzialni i świadomość, że jeśli zawalimy, to kogoś skrzywdzimy, bywa nie do zniesienia. Dlatego wielu uważa, że lepiej takiej odpowiedzialności nie brać na siebie.
Nie ma się co oszukiwać – długotrwała relacja to bardziej mieszanka prawdziwej przyjaźni z dozą wzajemnej akceptacji i życzliwości. Ekscytacja i ucisk w brzuchu z pierwszej randki jest niezapomniana, ale nie trwa wiecznie.

Podoba Ci się nasz artykuł?

Spokojnie, ten wpis pozostanie darmowy, ale jeśli chcesz przeczytać więcej artykułów takich jak ten, to zapisz się na naszego newslettera – zero spamu!

 

Bycie singlem w dobie randkowego regresu

Chyba faktycznie trudniej jest odnaleźć się w tych randkowych realiach tym, którzy ciągle szukają tej właściwej osoby. Zwłaszcza, jeśli nie przemawiają do nich krótkie relacje, gdzie najmniejszy powiew nudy kończy znajomość.
“Jak żyć?” – raczej ironiczna fraza jeszcze nigdy nie była tak bliska rzeczywistości. A i statystyki wyszukiwań w Google pokazują, że pytania o sens życia i relacji, to jedne z najczęściej wpisywanych kombinacji w wyszukiwarce…
Skoro pomocy szukamy w Internecie, to problem chyba faktycznie musi istnieć, ale dobry wujek tym razem nie zna odpowiedzi. Zamiast dogłębnie analizować wszystkie możliwości, szukać przyczyn i na ich podstawie wypracowywać skomplikowane rozwiązania, zacznijcie od 3 prostych zasad.

1. Bądźcie dla siebie ludźmi

Traktujcie siebie na równi. Nie wychodźcie z założenia, że coś Wam się należy. Okażcie sobie autentyczne zainteresowanie i starajcie się nie ponieść zbytnio emocjom. Skoro się fajnie gada, to może warto pogadać jeszcze chwilę dłużej i niekoniecznie od razu przenosić zainteresowanie na sferę fizyczną. 😉

2. Czerpcie z tego przyjemność

Ciotki, co roku na święta pytają się Ciebie, kiedy w końcu sobie kogoś znajdziesz? Albo dziadkowie przygadują o wnukach, a Ty jeszcze nie masz nikogo na oku? Spokojnie, wyluzuj. Na pewno nie warto ulegać presji społecznej – zarówno tej z grona rodziny, jak i tej, że w około wszyscy Twoi znajomi chodzą ze swoimi połówkami do kina, a Ty nadal samotnie oglądasz wieczorami Netflixa z miską chipsów.
Bycie singlem też jest fajne i jeśli Tobie jest z tym dobrze, to możesz wyluzować podwójnie. Jeśli spotkanie z nową osobą daje Ci przyjemność, to jest OK. Jeśli kolejne fazy mają przyjść, to przyjdą w swoim czasie, ale…

3. Nic na siłę

Z jednej strony mamy wspomniane już randkowanie taśmowe, a, z drugiej, trzeba pamiętać, że na siłę to nic się nie uda. Najprościej byłoby napisać, że weźcie to na wyczucie, że to się po prostu wie. Ale jak ktoś już ma kilka nieudanych prób za sobą, to zazwyczaj przestaje ufać swojej intuicji…
Mimo wszystko, polecam przyglądać się swoim reakcjom i ufać intuicji. Nie zapominajcie jednak o tym, że z czasem zacznie trochę wiać rutyną, bo to jeden z etapów “oswojenia” siebie z obecnością drugiej osoby. 🙂

Randkowanie w długotrwałym związku

Jeśli ktoś mi kiedyś powie, że randkowanie z coraz to inną osobą jest super, bo można poznawać nowe ciekawe osoby itd., to będę zmuszony całkowicie się z tym nie zgodzić. Już pomijam fakt, że “przyjaźnię się ze swoimi byłymi” to rzadka osobliwość, która jeszcze rzadziej okazuje się być prawdziwa. Przede wszystkim jednak chodzi o to, że randkowanie z osobą, którą znacie od lat jest zupełnie inne i wcale nie mniej ekscytujące.

Większość związków rozpoczyna się stosunkowo powierzchownie. Randki są zatem idealną okazją, by dokopać się głębiej do tej relacji i poznać swojego partnera lepiej. Spokojnie, z czasem wcale nie maleje ilość okazji ku temu. 😉

Ciągle nowe opowieści

Długotrwały związek - nigdy nie jest za późno na randkowanie!Po pierwsze, to nigdy nie znacie się w 100%. Możecie być przekonani, że już wszystko o sobie wiecie, ale prawie zawsze pojawi się jakaś nowa historia z Waszego życia, którą jeszcze się nie podzieliliście ze swoim partnerem/partnerką. Nie chodzi tu tylko o relacjonowanie wydarzeń z Waszego ostatniego dnia pracy. Ja myślałem, że Justyna opowiedziała mi już wszystkie przygody ze swojego dzieciństwa. Na drugiej randce wypaplała mi już chyba wszystko, a ja siedziałem, jak zaczarowany. Ona jednak nadal potrafi znaleźć takie historie, których dotąd nie słyszałem, a ja… nadal słucham ich z zaciekawieniem! Ja mam jeszcze prościej, bo nie zasypywałem jej historiami z mojego dzieciństwa i sukcesywnie sobie przypominam kolejne.

Historie z dzieciństwa to jedno, ale nawet szara codzienność potrafi dostarczyć sporo tematów do rozmów. A podczas każdej opowieści poznajecie Waszego partnera na nowo, obserwując jego reakcje i słuchając jego zdania.

Skupienie na randce

Na pierwszych randkach skupiacie się prawie wyłącznie na sobie. Dla mnie przynajmniej mało ważne było, co jadłem, gdy z Justyną mieliśmy swoje pierwsze randki – najważniejsza była moja partnerka. Teraz jest inaczej. Nadal lubimy romantyczne kolacje przy świecach! Słowa nie są wtedy do niczego potrzebne i wystarczy, że patrzymy sobie głęboko w oczy. Ja nawet potrafię wówczas powstrzymać się od ciągłego myślenia o tym smacznym jedzeniu, które zaraz wyląduje na naszym stole (mniam!). Ale oprócz romantycznych kolacji wybieramy się również na takie randki, które są fajne dla nas z osobna. Park trampolin, ścianka wspinaczkowa, escape room, a nawet kino, w którym możemy skupić się na filmie, a nie na ciągłym mizianiu rączek (chociaż nadal się miziamy). 🙂

Wszystko może być randką…?

W stałym związku wszystko może być randką. Randka nie musi bowiem być zawsze romantyczna i nie musi być wyraźnie zaznaczona. Nie zawsze potrzeba powiedzieć: “Hej, idziemy na randkę!”. Czasami zwykły spacer czy codzienne rzeczy wykonywane bez pośpiechu, ale wspólnie, stają się małymi randkowymi przeżyciami. Wspólne leniuchowanie w łóżku nie jest naszą codziennością, więc chętnie przyjmujemy takie okazje, jeśli tylko mamy na to ochotę!

Fajnie być „ofiarą” randkowania

Jeśli jesteście dużymi przeciwnikami komercyjnych treści, to możecie uznać nasze podejście za zbyt mało radykalne. “I tak dajecie się ponieść tej komercyjnej otoczce, którą wmówiły wam Internet i telewizja!” – o, nie, telewizji nie mamy, a Internet… Ech. Nie popadajmy w przesadę. Wydawanie kasy nie jest konieczne, by miło spędzić czas, ale jeśli wydanie paru złotych przyniesie nowe doświadczenia i urozmaici codzienną rutynę, to czemu by z tego nie skorzystać?
Na koniec, chcę jedynie dodać, że, bez względu na to, czy jesteście w stałych związkach, czy też nie, randkowanie powinno sprowadzać się do sprawiania przyjemności Wam oraz partnerce/partnerowi. Jeśli będziecie trzymać się tej zasady, to “randkowy szum” z pewnością stanie się dla Was łatwiejszy do zniesienia. 🙂 Dajcie znać w komentarzach, jak Wy traktujecie randkowanie! Podawajcie również pomysły, o czym na randkach warto pamiętać – nieważne, czy tych pierwszych, czy już n-tych z kolei!

2 KOMENTARZE

    • Marta, zdecydowanie tak! Chociaż z pewnością małe, wspólne przyjemności powinny być w miarę możliwości przeplatane również tymi trochę większymi – ze wszystkich powinniśmy natomiast czerpać radość. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj swój komentarz!
Wprowadź imię