Kobiece oszczędzanie – na czym my, kobiety, możemy oszczędzić?

Kobiece oszczędności - finanse kobiet

Bycie kobietą kosztuje. Okazuje się, że mogą to być całkiem pokaźne sumy. Sama nie byłam świadoma, jak dokładnie przedstawiają się moje wydatki, dopóki nie zaczęliśmy z Maćkiem prowadzić budżetu domowego. Oczywiście każda przedstawicielka płci pięknej ma swoje zindywidualizowane potrzeby i nie mam zamiaru tu niczego uogólniać. Niektóre panie wydają mniej, inne wręcz przeciwnie. Faktem natomiast jest, że większość kobiet lubi o siebie dbać i nie ma w tym nic złego. Zadbany człowiek w swoim ciele zazwyczaj czuje się znacznie lepiej. Makijaż, fryzura, manicure, pedicure, buty, ubrania, depilacja, zabiegi pielęgnacyjne. To dopiero początek listy. Jak być nowoczesną, zadbaną kobietą i przy tym nie zbankrutować? W niniejszym artykule przedstawię kilka sposobów, które mogą Wam w tym pomóc. Oczywiście siłą rzeczy część z niżej zaprezentowanych porad ma charakter uniwersalny dla obojga płci, jednak dzisiaj postaram się skupić na przedstawicielkach tej piękniejszej 😉.

Jak oszczędzić na… okresie? Sposób na kobiece oszczędzanie

Współcześnie przeciętna kobieta w ciągu całego życia przechodzi okres od około 350 do 450 razy. Zakładając dla uproszczenia, że miesiączka trwa 5 dni, przekłada się to zatem na od 1750 do 2250 trudnych dni, czyli w sumie… około 5 do ponad 6 lat! Nieźle, co? A przecież wśród nas są kobiety, których okres trwa więcej niż 5 dni w miesiącu. Większość z Was zapewne nie zastanawiała się, ile to pieniędzy wydanych na różnego rodzaju podpaski, wkładki czy tampony. Rozumiem to. Ja również nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo i po co? Jesteśmy bezsilne w starciu z naturą, ale… mamy kontrolę nad własnymi wyborami! 😉 Bardzo możliwe, że rozwiązanie, które aktualnie stosujesz, nie jest najbardziej ekonomiczną opcją jaką możesz wybrać 😉.

Podpaski i tampony znanej marki vs. tańsze odpowiedniki

Wiele z nas sięga po produkty konkretnej firmy odruchowo, nierzadko kierując się reklamami z Internetu czy telewizji albo po prostu z przyzwyczajenia. Tymczasem, kupując jednorazowe podpaski czy tampony znanych marek często przepłacamy, ponosząc koszty związane z marką danego produktu. Jak można przeczytać na forach dla kobiet, wiele przedstawicielek płci pięknej nie dostrzega żadnej różnicy pomiędzy tamponami i podpaskami znanych marek a ich tańszymi odpowiednikami (ja również się do nich zaliczam). Tak samo jak w przypadku tych droższych, mają one różne rozmiary i kształty oraz poziomy chłonności. Nierzadko nie różnią się również swoim składem. W przypadku tamponów, tańsze, podobnie jak te markowe, wyposażone są w wygodne systemy otwierania typu „twist off” oraz specjalne kanaliki zwiększające ich chłonność. Różnica w cenie potrafi być konkretna – dochodzi nawet do ponad 10 zł za opakowanie produktu (!). Jak uważacie, dziewczyny? Może warto spróbować?

A może jakaś inna alternatywa?

kubeczek menstruacyjny jako alternatywa dla podpasek i tamponówOsobiście jestem zwolenniczką jeszcze bardziej ekonomicznego rozwiązania. Jak możecie się już domyślać, chodzi o kubeczek menstruacyjny. Ceny tego produktu wahają się od około 60 do 150 zł. Dużo? Biorąc pod uwagę fakt, że przy prawidłowym przechowywaniu i konserwacji kubeczek może Wam służyć od 5 do nawet 10 lat, zanim się zużyje, jest to naprawdę tania opcja (cena zakupu zwraca się po około 4 miesiącach stosowania). Poza tym kubeczek wydaje się być bardziej ekologicznym rozwiązaniem. Wiedziałyście, że kobieta w przybliżeniu przez całe swoje życie zużywa od 5 tysięcy do nawet 15 tysięcy tamponów oraz podpasek?! One wcale nie znikają w magiczny sposób z powierzchni Ziemi, lecz podobnie jak inne śmieci, trafiają na wysypiska. Oczywiście, istnieją ich biodegradowalne wersje, ale są one zazwyczaj sporo droższe niż te tradycyjne, a przez to mniej łaskawe dla naszych portfeli.

Jeżeli jednak, jak sporo moich koleżanek, nie jesteście przekonane do tego rozwiązania, może wypróbujecie inne wielorazowe odpowiedniki tamponów i podpasek? Otóż, na rynku dostępne są również wielorazowe tampony z bambusa (zestaw trzech tamponów, w trzech rozmiarach kosztuje ok. 75 złotych), tampony-gąbki (ok. 55 złotych za dwa tampony), oraz wielorazowe podpaski z bawełny ekologicznej (od 17 do 25 złotych za podpaskę). W związku z tym, że produkty te są, zgodnie z zapewnieniami producentów, wielorazowego użytku, starczają nawet na kilka lat. W odróżnieniu od naszych babć, mamy w czym wybierać i jestem przekonana, że każda z Was znajdzie rozwiązanie, które nie tylko będzie najbardziej komfortowe, ale również najbardziej ekonomiczne 😉.

Sposób na nowe buty… bez kupowania kolejnej pary

Jak to możliwe? Odpowiedź brzmi: klipsy, czyli kolejny sprytny sposób na kobiece oszczędzanie. Co to takiego? To małe, przypinane cudeńka, które w kilka sekund odmienią Wasze obuwie nie do poznania. Wszystko, czego potrzebujecie to… jedna para uniwersalnych szpilek, czółenek czy balerinek. Klipsy to po prostu biżuteria, w którą możemy ubrać nasze buty (istnieją klipsy przeznaczone zarówno na noski, jak i na piętę butów), a ich wybór jest ogromny. Kokardki? Nie ma sprawy. Serduszka? Mówisz, masz! A może dziś chcesz wszystkich olśnić i zdecydujesz się na kryształki? Nie? A co powiesz na koronkowe aplikacje lub kwiaty 3D?

Jak oszczędzić na nowych butach?Trendy mają to do siebie, że szybko przemijają, a nie każda z nas jest wielbicielką klasyki. Zatem zamiast wydawać kilkaset złotych na nowe obuwie (porządne, skórzane i wygodne szpilki to wydatek rzędu 300 zł), które prędzej czy później wyjdzie z mody, może warto zainwestować właśnie w klips. Ich ceny zaczynają się już od 20 zł. Dodatkowym atutem jest fakt, że można je swobodnie przepinać do innych par butów, co pozwala na dostosowanie obuwia do okazji, stylizacji czy po prostu naszego humoru 😉.

To doskonałe rozwiązanie również dla panien młodych, posiadających już w swojej szafie szpilki w kolorze nude. Nie każda z nas ma ochotę na kupno specjalnego obuwia na ślub, które założy tylko raz w życiu. W takim przypadku niepozorny klips może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Szybkie obliczenia

Załóżmy, że posiadasz dwie pary klasycznych szpilek w dwóch różnych kolorach oraz uniwersalne balerinki. Przy zakupie jednej pary klipsów jesteś w stanie wyczarować sobie trzy dodatkowe pary butów. Nieźle, co?

Gdzie szukać klipsów?

W Internecie istnieje mnóstwo sklepów, które oferują całą gamę wzorów i kolorów. Wystarczy wpisać odpowiednią frazę w wyszukiwarkę i zacząć przeglądać niekończące się propozycje.

Jak oszczędzać na ubraniach

W jaki sposób oszczędzać na ubraniach? Od butów płynnie przechodzimy do odzieży. Jak powszechnie wiadomo, my – kobiety,  nigdy nie mamy się w co ubrać. Klątwa wybrakowanej garderoby wisi nad każdą z nas niezależnie od tego, jak wiele bluzek, sukienek, spodni i spódnic zostało upchniętych w naszych szafach. Zawsze pojawia się ten sam problem. To odwieczna zagadka, której nikt nie zdołał jeszcze rozwiązać. Ale czy na pewno?

Słyszałyście o tzw. bazie ubraniowej? W zasadzie eliminuje ona raz na zawsze (no dobra, poniosła mnie wyobraźnia – może nie na zawsze, ale na dłuższy czas 😉) problem pt. „nie mam się w co ubrać”. Chodzi o to, aby skompletować uniwersalne elementy garderoby, które będą pasować do wszystkich pozostałych. Wówczas kupując np. wzorzystą bluzkę, będziemy mieć pewność, że posiadamy w szafie coś, co będzie do niej pasować. Uchroni nas to przed kupowaniem kolejnych rzeczy, a co za tym idzie – niepotrzebnym wydawaniem pieniędzy. W przeszłości zdarzało mi się np. nabyć spódniczkę tylko dlatego, że idealnie pasowała do mojej nowej bluzki, ale do niczego więcej.

Garstka porad na temat kupowania ubrań

Temat ekonomicznego kompletowania garderoby jest na tyle ciekawy, że chętnie poświęcimy mu cały osobny artykuł, nie pomijając przy tym panów 😉. Nie chcąc się jednak w tym momencie rozwlekać, przejdę do pozostałych porad na kobiece oszczędzanie w tym zakresie, które dla Was przygotowałam:

  • przed zakupami (zwłaszcza tymi większymi) zrób przegląd szafy, zastanów się czego naprawdę potrzebujesz
  • sprzedawaj ubrania, których nie nosisz – możesz również zawrzeć kontrakt z samą sobą polegający na tym, że nie kupisz nowych ubrań, dopóki nie pozbędziesz się jakieś części tych niepotrzebnych, które zalegają na dnie Twojej szafy
  • unikaj spontanicznych zakupów – stwarzają one zbyt wiele pokus, a nasza silna wola ma swoje granice 😉, dlatego planuj zakupy, używaj list
  • miej świadomość, że wielu rzeczy nie potrzebujesz – to reklamy i towary dostępne w sklepach generują potrzebę posiadania
  • sprawdź, czy nie znajdziesz rzeczy, na którą polujesz taniej w Internecie
  • korzystaj z promocji, kart rabatowych, gazetek z kuponami – czasem zdarza się, że w gazetach znajdują się kupony na odzież, dzięki którym kupisz wymarzoną sukienkę nawet 50% taniej
  • odłóż zakup w czasie – nawet jedna doba podarowana sobie na zastanowienie się nad kupnem nowej rzeczy, może wpłynąć na zmianę naszej decyzji
  • rozsądnie używaj kart stałego klienta oraz kuponów z poprzednich zakupów – często stanowią skuteczną przynętę na klientów, którzy zachęceni rabatem kupują rzeczy, na które normalnie nawet by nie spojrzeli
  • spróbuj wybrać się do second handu – to rozwiązanie nie jest dla każdego i to wcale nie ze względu na fakt, że ubrania tam dostępne były przez kogoś używane (to akurat nie jest żaden problem – odzież można, a nawet trzeba wyprać); po prostu nie każda z nas potrafi szukać perełek, dla niektórych kobiet takie zakupy mogą być po prostu męczące i frustrujące

Prawidłowa pielęgnacja ubrań to również oszczędność!

Prawidłowa pielęgnacja ubrań to oszczędnośćPoruszając temat oszczędzania na ubraniach, nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej, bardzo istotnej kwestii – mianowicie o prawidłowej pielęgnacji odzieży. Oczywiście ta zasada tyczy się w równym stopniu obuwia. Logicznym jest, że im lepiej o coś dbamy, tym dłużej możemy się tym cieszyć. W otchłani Internetu możemy znaleźć całe mnóstwo porad, dzięki którym przedłużymy żywot naszych ulubionych sweterków, marynarek, oksfordów czy espadryli, a co za tym idzie – zaoszczędzimy, nie kupując tak często nowych elementów garderoby. Jako, że temat pielęgnacji odzieży i butów to prawdziwa rzeka, a ja nie jestem w tej dziedzinie specjalistką, poniżej prezentuję tylko wybrane porady, do których staram się stosować:

  • nie wieszaj swetrów, bo łatwo można je w ten sposób rozciągnąć, a co za tym idzie – zniszczyć (ja swoje suszę „na płasko” – można do tego wykorzystać specjalne maty)
  • czytaj metki, naucz się odczytywać symbole na nich zawarte: instrukcja prania, wybielania, suszenia, prasowania, prania chemicznego – to pozwoli Ci uniknąć wielu wpadek
  • odwracaj na zewnątrz ubrania przed praniem – przyznaję, że nie robię tego z każdym elementem mojej garderoby, ale w przypadku tych delikatniejszych, staram się o tym nie zapominać
  • używaj woreczków ochronnych na delikatne ubrania – można je kupić w Internecie lub stacjonarnie np. w sklepach z bielizną – ja swoich używam przy każdym praniu
  • chroń buty – zwłaszcza te drogie – możesz np. używać prawideł i czyścić obuwie w odpowiedni sposób; jeśli masz jakieś ulubione buty, możesz je również profesjonalnie odnowić (o ile się to opłaca – musisz to przekalkulować), zawczasu wymieniaj fleki, nie czekaj z tym do ostatniej chwili, by dłużej cieszyć się pięknymi butami

Jak nie wydawać fortuny na kosmetyki i wciąż wyglądać i czuć się jak bogini?

Kto powiedział, że drogie jest lepsze? Zapewne producenci i sprzedawcy tych „drogich i lepszych”. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ sprzedając te produkty, zarabiają. Jak sytuacja przedstawia się z perspektywy klienta?

Jak oszczędzić na kosmetykach?Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że aktualnie moje włosy wyglądają o niebo lepiej niż za czasów, gdy używałam mnóstwa specjalistycznych szamponów i odżywek, które nie zawsze należały do najtańszych. Nie oznacza to, że drogie są gorsze, nie o to chodzi. Może Was zaskoczę, ale przy wyborze kosmetyków to nie cena jest najważniejsza, a ich skład i umiejętne stosowanie. Wybierając produkt jedynie po opakowaniu, kierując się reklamowymi sloganami typu „odbudowa rocznych zniszczeń w dwa tygodnie”, przypominamy dzieci błądzące we mgle. Istnieją zarówno drogie, jak i tanie kosmetyki z dobrym składem. Ta sama sytuacja występuje jeśli chodzi o kosmetyki z gorszym składem, które mogą wyrządzić więcej szkód niż przynieść pożytku.

Podoba Ci się nasz artykuł?

Spokojnie, ten wpis pozostanie darmowy, ale jeśli chciałbyś przeczytać więcej artykułów takich jak ten, to zapisz się na naszego newslettera – zero spamu!

 

Nie mam czasu na studiowanie składów!

Rozumiem to – nie każda z nas się tym interesuje. Mam dla Was dobrą wiadomość – istnieją osoby, które robią to za nas. Osobiście zanim wybiorę się do drogerii, czytam bloga poświęconego właśnie studiowaniu składu chemicznego kosmetyków – piggypeg.pl. Dzięki temu jestem w stanie wybrać kosmetyki, które nie wyrządzą krzywdy zarówno mojej skórze, jak i portfelowi. Oprócz tego należę do kilku grup na Facebooku (m.in. Włosing, CurlyGirlsPolska, Henna na włosy – miksologia), gdzie kobiety interesujące się tą tematyką polecają dostępne dla każdego kosmetyki spełniające powyższe kryteria, dają wskazówki w jaki sposób stosować dany produkt i dzielą się swoimi efektami. Poza tym zainstalowałam również w swoim telefonie aplikację „Cosmetic scan”. Polega ona na tym, że będąc na zakupach skanujemy telefonem kod kreskowy danego produktu i po chwili otrzymujemy informację na temat jego składu wraz z objaśnieniami, dzięki czemu możemy dokonać bardziej świadomego wyboru.

Ponadto w mojej pielęgnacji często korzystam z tzw. kosmetyków DIY, czyli przygotowanych samodzielnie w domu niskim kosztem. Nie chcąc się teraz nad tym za bardzo rozwodzić, nadmienię tylko, że sposoby na nie pozyskuję z grup na Facebooku, ponieważ tam dostaję pełną informację o działaniu konkretnych składników (jeśli chodzi o kosmetyki, jestem bardzo nieufna).

Na co jeszcze zwrócić uwagę, kupując kosmetyki?

Na co zwrócić uwagę, kupując kosmetyki?Przede wszystkim na to, czy nie kupujemy ich za dużo. To właśnie przez to większość kobiet ma w swojej kosmetyczce przynajmniej jedną przeterminowaną rzecz. Zatem kupujmy świadomie i z umiarem 😉.

A może by tak… zrezygnować z jakiejś usługi?

Chodzisz co miesiąc do fryzjera, regularnie fundujesz sobie pedicure i manicure w profesjonalnym salonie, a chcąc zrobić makijaż na wielkie wyjścia, pędzisz do makijażystki? Faktem jest, że lubimy być rozpieszczane i nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się wtedy, gdy cierpi na tym nasz portfel. Wówczas należy zastanowić się, czy jest coś z czego mogłybyście zrezygnować. Może czasem warto odpuścić drogą usługę kosmetyczną na rzecz domowego SPA?

Farbowanie włosów w salonie fryzjerskim kosztuje zazwyczaj od 50 zł do kilkuset złotych. Niektóre kobiety są skłonne za tę usługę zapłacić nawet 800 zł w profesjonalnym salonie. Czy efekt jest wart swojej ceny? Oglądając zdjęcia przed i po wykonaniu usługi można powiedzieć, że tak – kobiety wyglądają jak gwiazdy rodem z Hollywood. Jest jednak mały problem. Włosy stale rosną i po kilku tygodniach pojawia się nieestetyczny odrost. Nie każda z nas może sobie pozwolić na regularne wydawanie takiej sumy na pielęgnację swojej czupryny. Czy jest na to jakiś sposób? Oczywiście. Po pierwsze, możecie poszukać tańszego fryzjera, który również będzie w stanie sprostać Waszym wymaganiom. Na Facebooku istnieje wiele grup dla kobiet (np. Włosing), gdzie wymieniają się one swoimi doświadczeniami w tym zakresie, podając nazwy konkretnych salonów fryzjerskich usytuowanych w danym mieście.

Można bardziej ekonomicznie

Istnieje jeszcze druga opcja (dla odważnych :D), z której korzystam osobiście. Otóż włosy farbuję w domu z pomocą mojego narzeczonego. Co prawda, kiedy zdecydowałam się na to pierwszy raz, efekt był daleki od ideału, ale trening czyni mistrza. A co z cięciem? Moje akurat jest mało skomplikowane i jestem w stanie poradzić sobie sama, używając nożyczek fryzjerskich, które kupiła moja siostra. Ona z kolei nauczyła się używać maszynki do włosów i samodzielnie zajmuje się fryzurą swojego chłopaka.

Jak oszczędzić na kosmetykach?Nie zachęcam, żeby każda z Was rezygnowała z usług fryzjerskich. Po prostu chciałam pokazać, że istnieją rzeczy, bez których, w razie takiej potrzeby, jesteśmy w stanie się obejść. W moim przypadku jest to farbowanie włosów u fryzjera, ale u Was może to być np. zakup zestawu do manicure hybrydowego i rezygnacja z regularnych wizyt u manicurzystki. Również przed każdą imprezą nie zawsze trzeba pędzić do profesjonalnego salonu makijażu. W dobie Internetu mamy dostęp w zasadzie do nieskończonej liczby tutoriali, na których kobiety prezentują krok po kroku jak wykonać efektowny makijaż samodzielnie. Od Was zależy, na czym zdecydujecie się oszczędzić. Ten rodzaj oszczędzania jest zarazem bardzo rozwijający, ponieważ można nabyć sporo nowych umiejętności, z których będziecie mogły korzystać wielokrotnie w przyszłości.

Podsumowanie

Jak widzicie, sposobów na kobiece oszczędzanie jest całe mnóstwo. Te, o których wspomniałam w niniejszym wpisie to zaledwie początek listy. Mam nadzieję, że udało mi się Was zachęcić do zwrócenia większej uwagi na to, na co my – kobiety, wydajemy pieniądze. Gorąco zachęcam do dzielenia się Waszymi sposobami na oszczędności, niekoniecznie związanymi z naszym wyglądem. Chętnie dowiem się od Was czegoś nowego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj swój komentarz!
Wprowadź imię