Korzyści ze wspólnego mieszkania – co zmienia się na lepsze po wspólnym zamieszkaniu?

Korzyści ze wspólnego mieszkania

Podjęcie decyzji o wspólnym zamieszkaniu bez wątpienia otwiera nowy etap w życiu osób będących w związku. Niezależnie od tego, czy chcecie zamieszkać ze sobą przed zawarciem małżeństwa, po nim, czy w ogóle nie planujecie się pobierać, ta zmiana może budzić w Was pewne wątpliwości. Czy na pewno jesteście na to gotowi? Co, jeśli nie będziecie potrafili się dogadać? Jak teraz będzie wyglądało Wasze codzienne życie? Tych, którzy poszukują prostych odpowiedzi na zadane pytania muszę niestety rozczarować. Wspólne mieszkanie jest sprawą indywidualną i zależącą od szeregu różnych czynników jak np. stopień Waszej dojrzałości, podejście do życia, poziom zaangażowania w Waszą relację.

My swoją decyzję podjęliśmy prawie półtora roku temu. Mimo mniejszych i większych przeciwności uważamy, że postąpiliśmy słusznie. W naszym przypadku zaowocowało to szeregiem pozytywnych zmian. Właśnie dlatego w niniejszym artykule postaram się przedstawić korzyści wypływające ze wspólnego mieszkania, jakie dostrzegam po upływie ponad roku od naszej przeprowadzki.

„Nic się nie ukryje” – czyli poznajmy się lepiej

Jakie są korzyści ze wspólnego mieszkania?Moim zdaniem tego, kim naprawdę jest człowiek, z którym planujemy swoją przyszłość, w pełni dowiadujemy się dopiero po wspólnym zamieszkaniu. Ciężkie do zaakceptowania nawyki partnera, dziwne zachowania, stosunek do obowiązków domowych – nic nie umknie Waszej uwadze tylko wtedy, gdy na co dzień będziecie mieć okazję do obserwowania siebie nawzajem. No, chyba, że Wasza druga połówka jest wybitnym aktorem, a i tacy się zdarzają. 😉 W każdym razie chodzi mi o to, że romantyczne randki, na które specjalnie się szykujemy, aby spotkać się z obiektem naszych westchnień, nijak mają się do prozy codziennego życia. Owszem, one również są jej elementem, ale niejedynym. Zakupy, pranie, czyszczenie toalety, gotowanie, wynoszenie śmieci – nic samo się nie zrobi. Ciężko funkcjonować w związku, w którym jeden z partnerów obowiązki domowe ma w głębokim poważaniu.

Czy mieszkanie „na próbę” to dobry pomysł?

Czy automatycznie oznacza to, że powinniśmy obowiązkowo przeprowadzać „test wspólnego mieszkania” zanim staniemy na ślubnym kobiercu? Może tutaj kogoś uda mi się zaskoczyć, ale odpowiedź na to pytanie brzmi: nie! Co więcej, skutki takiego „eksperymentu”  w wielu przypadkach mogą wręcz negatywnie wpłynąć na jakość Waszego przyszłego związku. W psychologii zjawisko to nazywane jest efektem kohabitacji. O tym, na czym dokładnie polega  opowiem w końcowej części artykułu. Tymczasem wróćmy do korzyści, jakie niesie za sobą zamieszkanie ze swoją drugą połówką.

„Ja robię to, a Ty robisz tamto” – czyli podział obowiązków

Jak już kiedyś wspominałam w jednym z naszych artykułów, w związki nie wchodzimy za karę. To powinna być nasza świadoma, autonomiczna i wolna od jakichkolwiek nacisków z zewnątrz decyzja. Zarówno ja, jak i mój mąż zdecydowaliśmy się na ślub i wspólne mieszkanie, ponieważ się kochamy i uważamy, że łatwiej nam będzie pokonywać przeciwności losu razem. Nie ślubowaliśmy sobie miłości i wierności, aby uprzykrzać sobie wzajemnie życie, ale po to, aby podnieść jego jakość. Mam nadzieję, że o tym nigdy nie zapomnimy 😉.

Niewątpliwą korzyść wynikającą ze wspólnego mieszkania stanowi podział obowiązków. Ten oczywiście zależy od Was samych. Kluczem jest znalezienie rozwiązania, które będzie satysfakcjonujące dla obojga partnerów. To wcale nie musi być takie łatwe, jak się wydaje.

Czy mąż pomaga mi w domu?

Jak powinien wyglądać podział obowiązków domowych?Osobiście nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli przyjąć inny model niż partnerstwo. Mieszkamy razem, więc obydwoje odpowiadamy za dzieloną przestrzeń. Zawsze zastanawiają mnie pytania w stylu: „Czy Maciek pomaga Ci w domu?”. A dlaczego miałby mi „pomagać”? Dziwnym trafem jego nikt jakoś nie pyta, czy to ja mu pomagam? 😀 Dom, który razem tworzymy jest tak samo jego, jak i mój, więc dbamy o niego wspólnie. Obowiązkami podzieliliśmy się mniej więcej po równo. Bardzo wygodne jest również to, że jeśli jedno z nas nie ma czasu czegoś załatwić np. zrobić zakupów, drugie go w tym wyręcza. Dzięki temu łatwiej zapanować nam nad codziennymi zadaniami do wykonania. Zwiększa to także naszą elastyczność i efektywność.

Podział rachunków

Przebywamy w jednym pokoju, więc korzystamy dokładnie z tego samego źródła światła. Gotujemy razem, zatem nie płacimy dodatkowo za zużycie prądu, jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków. Mieszkamy wspólnie, co wiąże się z płaceniem tylko jednego czynszu. Używamy również tego samego łącza internetowego. Korzyści ekonomiczne w tej sytuacji są oczywiste i nie sposób pominąć ich przy wymienianiu zalet wspólnego mieszkania. Oczywiście nie dotyczy to jedynie małżonków, czy partnerów. Ja nigdy nie mieszkałam sama, podobnie jak większość studentów, dzieląc mieszkanie najpierw z siostrami, potem z różnymi koleżankami, na kolegach skończywszy. Głównym powodem takiej decyzji były właśnie względy ekonomiczne.

Mniej zmarnowanej żywności

Wspólne mieszkanie sprzyja niemarnowaniu żywności.Kolejną korzyść wynikającą ze wspólnego zamieszkiwania stanowi efektywniejsze wykorzystywanie zakupionych produktów spożywczych. Wiele z tych dostępnych w supermarketach sprzedawanych jest w większych opakowaniach. Przykładem może być jarmuż, pieczarki, różnego rodzaju sałaty czy pakowane owoce. O ile w przypadku towarów o dłuższym terminie przydatności do spożycia nie ma problemu z ich wykorzystaniem, tak jeśli chodzi o warzywa czy owoce,  łatwo o zmarnowanie żywności. Mieszkając i gotując razem efektywniej można temu zapobiegać.

Poza tym, już na etapie zakupów pary mają szansę na dokonywanie bardziej ekonomicznych wyborów. Często (chociaż nie zawsze!) produkty sprzedawane w większych opakowaniach okazują się tańsze od tych o mniejszej gramaturze. Efektywniej też można wówczas korzystać z promocji typu „Kup 3 w cenie 2”, ponieważ we dwoje łatwiej zużyć większą ilość danego produktu.

Lepsza organizacja

Do zalet wspólnego mieszkania można zaliczyć też (przynajmniej w naszym przypadku) ogólną poprawę organizacji czasu. W dużej mierze wynika to z wspomnianego wyżej podziału obowiązków. Każdy wie, co ma robić i czynności, którymi zajmowałam się kiedyś sama, podzielone między nas na zadania, zabierają o wiele mniej czasu. Tak jest np. w przypadku gotowania obiadu. Lepsza organizacja wynika też z poczucia odpowiedzialności. Odkąd dzielimy mieszkanie, musimy liczyć się nie tylko z naszymi osobistymi potrzebami, ale również z potrzebami swoich drugich połówek.

Poczucie bezpieczeństwa

Wspólne mieszkanie wpływa na poczucie bezpieczeństwa Ze swojego doświadczenia jako korzyść wynikającą z mieszkania razem mogę dodać wzrost poczucia bezpieczeństwa. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie w każdej sytuacji obecność drugiej połówki może zapobiec jakiemuś niepożądanemu zdarzeniu. Niemniej jednak świadomość, iż nie jestem sama zapewnia mi komfort psychiczny i spokojny sen. Po prostu wiem, że jeśli wystąpi jakaś sytuacja losowa jak np. intruz w mieszkaniu (wbrew pozorom wcale nie jest to nierealne, już raz doświadczyłam takiej nieplanowanej wizyty), to mam na kogo liczyć.

Wspieranie w dążeniu do celów

Nie ulega wątpliwości, że wspierać się wzajemnie w dążeniu do celów można również na odległość. Wymiar udzielanego wsparcia jest jednak zupełnie inny kiedy dzielimy ze sobą mieszkanie. Wówczas (jeżeli nie jesteśmy w toksycznej relacji) praktycznie nieustannie możemy liczyć na dobre słowo czy pomocną dłoń swojego partnera. Dzięki temu łatwiej przezwyciężać nam pojawiające się chwile zwątpienia i kryzysy.

Nie oszukujmy się – jesteśmy tylko ludźmi i spora część z nas, mimo szczerych chęci zmiany swojego życia na lepsze, szybko się do tego zniechęca. Praca nad kształtowaniem nowych nawyków jest niezwykle ciężka i żmudna, co wynika w dużej mierze z… właściwości naszych mózgów. Nie będę się nad tym teraz rozwodzić, ale zainteresowanym tematem przy okazji polecam książkę Mózg zmienia się sam autorstwa dra Normana Doidge’a, która z pewnością poszerzy Waszą wiedzę w tym zakresie.

Mając na uwadze, że budowanie nawyków to nie taki łatwy orzech do zgryzienia, możemy wykorzystać siłę wzajemnego wsparcia. Nieprzypadkowo wiele osób zaczynających np. przygodę z bieganiem prosi o czyjeś towarzystwo. Liczą one na to, że to pomoże utrzymać im wysoki poziom motywacji i uchroni ich przed porażką. Dokładnie ten sam sposób działania mogą zastosować osoby mieszkające razem.

Zdrowszy styl życia

Wielu z nas łatwiej przychodzi dbanie o  siebie kiedy mieszkamy razem. Wynika to z prostej przyczyny. Zazwyczaj zależy nam na zdrowiu ukochanej osoby, a troszcząc się o nią, przy okazji sami na tym korzystamy. Tak było w naszym przypadku. Moja dieta nigdy nie należała do szczególnie niezdrowych. Z szacunku do siebie i własnego zdrowia zawsze starałam się dostarczać sobie tego, co powinno się znaleźć w zbilansowanej diecie. Muszę przyznać, że czasem lenistwo dawało za wygraną i zdarzało mi się kupować wysoko przetworzone, niekoniecznie pożądane przez mój organizm produkty.

Teraz też od czasu do czasu, jak większość ludzi, ulegamy różnym pokusom, ale nie tak często, jak kiedyś. Po prostu z wzajemnej troski chcemy kształtować lepsze nawyki żywieniowe, co z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w sposobie żywienia naszych przyszłych dzieci.

Wzajemna motywacja

Wspólne mieszkanie sprzyja wzajemnej motywacji. Mieszkając razem motywujemy się również wzajemnie do aktywności fizycznej. Kiedy mam dzień, w którym najchętniej opuściłabym poranny rozruch, wystarczy, że spojrzę na ćwiczącego Maćka i chęć do aktywności fizycznej pojawia się sama. Przecież nie mogę być gorsza niż on! 😀 Też chcę tryskać energią i zdrowiem. Poza tym to inwestycja w jakość naszego przyszłego życia. Chyba każdy z nas chciałby pozostać sprawny i samodzielny jak najdłużej?

W tym wypadku istnieje jednak pewne zagrożenie dla naszej psychiki. Jest nim odczuwanie presji ze strony partnera, co może prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości i niechęci do podejmowania jakiejkolwiek aktywności. Słowa w stylu: „ruszałbyś się, zobacz na inne kobiety, jakoś ćwiczą, a mają więcej obowiązków niż ty” osobiście nie zmotywowałyby mnie do niczego. No, może poza ucieczką z toksycznej relacji.

Zatem wzajemnemu motywowaniu się mówimy „tak”, a wywieraniu presji zdecydowane „nie”.

Więcej czasu razem

Ostatnią z korzyści ze wspólnego mieszkania jaką chcę się z Wami podzielić jest możliwość spędzania większej ilości czasu razem. Oszczędzamy czas jaki wcześniej przeznaczaliśmy na dojazdy, ponieważ mamy siebie na miejscu. Rozmowa przy herbacie w kuchni, wspólne szykowanie obiadu czy kolacji, wieczór z filmem – okazji do zacieśniania więzi jest całe mnóstwo. Mieszkając ze sobą dwoje ludzi może nieustannie się poznawać i to jest chyba w tym wszystkim najpiękniejsze. Trzeba tylko wykazać się odrobiną chęci i otwartością na drugiego człowieka.

Czy wspólne mieszkanie ma jakieś wady?

Jakie są wady mieszkania z partnerem?Oczywiście i to niejedną. Przede wszystkim wspólne mieszkanie to kompromisy. Nie ma miejsca na całkowitą swobodę jak w przypadku osób mieszkających samotnie. Chcesz w środku nocy urządzić sobie seans gier z komunikacją głosową? To może nie spodobać się Twojej drugiej połówce, która akurat jutro musi wstać wcześniej do pracy.

Kolejną wadą jest konieczność zaakceptowania denerwujących nawyków swojego partnera lub gotowość podjęcia ciężkiej walki z nimi. Do tego dochodzą kłótnie o rzeczy, o które nigdy wcześniej, mieszkając osobno, nie posprzeczalibyście się. Należą do nich podział obowiązków domowych, budżet domowy, organizacja dnia, wystrój mieszkania itp.

Czy zamieszkując razem przestajemy się starać?

Poza tym ludzie, zamieszkując razem, często rozleniwiają się jeśli chodzi o pielęgnowanie związku. Randki poza mieszkaniem stają się coraz rzadsze, a seksowne sukienki kurzą się w szafie. Natomiast świeże kwiaty w wazonie pojawiają się już tylko przy okazji urodzin lub rocznicy.

Pamiętać należy, że wcale tak nie musi być! Owszem, może ciężej się Wam zmobilizować, ale to przecież tylko i wyłącznie od Was zależy jak będzie wyglądało Wasze życie po wspólnym zamieszkaniu! Kłótnie o obowiązki domowe można zredukować wprowadzając jasne zasady funkcjonowania w Waszej przestrzeni. Szczere rozmowy powinny stanowić podstawowe źródło informacji o Waszych potrzebach. Natomiast chęć długiego i szczęśliwego życia to najlepsza motywacja do dbania o związek mimo upływu czasu. Poza tym w obliczu wymienionych przeze mnie zalet, wady nie wydają się być aż tak dotkliwe.

Efekt kohabitacji

Czym jest efekt kohabitacji?Jedną z większych wad wspólnego mieszkania dla osób dopiero planujących się pobrać jest narażenie się na wystąpienie tzw. efektu kohabitacji.

Czym jest kohabitacja? Otóż, związek kohabitacyjny tworzą dwie osoby przeciwnych płci, zamieszkujące razem przez dłuższy okres, prowadzące wspólne gospodarstwo domowe i utrzymujące stosunki seksualne.

Wyniki wielu prowadzonych na ten temat w Stanach Zjednoczonych badań wskazują, że zamieszkiwanie przed ślubem stanowi poważne ryzyko dla jakości i trwałości zawieranego w późniejszym czasie małżeństwa (efekt kohabitacji). Wynika z nich, że formalne związki poprzedzone okresem wspólnego mieszkania charakteryzują się wyższą częstością separacji i rozwodów niż małżeństwa zawierane bez wcześniejszego mieszkania razem. Bardziej dociekliwym polecam lekturę książki Marriage and Cohabitation autorstwa socjologów rodzinnych: A. Thorntona, W.G. Axinna oraz Yu Xie.

Dlaczego zamieszkiwanie przed ślubem może nieść za sobą ryzyko dla trwałości małżeństwa?

Badacze wskazują na wiele różnych przyczyn. Wśród najpopularniejszych można wymienić poniższe:

  • kohabitacja przedmałżeńska może być związana z brakiem dojrzałości do stworzenia trwałego związku i podjęcia długoterminowych zobowiązań (A. Kwak)
  • badania wykazały, że niektóre cechy osobowości i zachowania osób mieszkających z partnerem przed ślubem mogą utrudniać funkcjonowanie w związku trwałym, należą do nich: neurotyzm, niska samoocena, gorsza umiejętność komunikacji i współpracy, trudności w konsekwentnym realizowaniu swoich planów (K. Slany, A. DeMaris, G.R. Leslie)
  • w wyniku mieszkania przed ślubem osoby kształtują swoje postawy i zachowania, które nie sprzyjają dobrej jakości późniejszego małżeństwa, np.: większy indywidualizm i silniejsza akceptacja kohabitacji, rozwodu oraz mniejsze przywiązanie do małżeństwa (E. Thomson, U. Colella)
  • osoby mieszkające przed ślubem prezentują mniejsze przywiązanie do tradycyjnych ról płciowych i reguł życia rodzinnego, a po zawarciu związku małżeńskiego wolniej adaptują się do podejmowania konwencjonalnych ról małżeńskich i rodzicielskich, co sprzyja rozpadowi związku (A. Kwak, W.G. Axinn, A. Thornton, A. Booth, D. Johnson)
  • na słabszą jakość i trwałość małżeństwa następującego po okresie wspólnego zamieszkiwania wpływa inercja kohabitacji przedmałżeńskiej – podjęcie decyzji o zawarciu małżeństwa, pomimo niskiej satysfakcji ze swojego związku (S.M. Stanley, G.K. Rhodes i H.J. Markman); jak się okazuje, niektóre pary nie zdecydowałyby się na małżeństwo, gdyby nie doświadczenie wcześniejszego mieszkania razem

Czy każda para jest narażona na efekt kohabitacji?

Na czym polega sekret szczęśliwego związku?Oczywiście to, że zamieszkaliście ze sobą przed ślubem, nie oznacza automatycznie konieczności wystąpienia efektu kohabitacji w Waszym związku. Osobiście znam zarówno pary, które zamieszkały ze sobą dopiero po ślubie, a i tak nie uniknęły rozpadu swojego małżeństwa, jak i takie, które mieszkały ze sobą przed sformalizowaniem związku, a ich związki mają się świetnie. To, czy małżeństwo będzie zgodne, szczęśliwe i trwałe zależy od bardzo wielu różnych czynników. Warto jednak mieć na uwadze możliwość wystąpienia efektu kohabitacji i zastanowić się, jak zapobiec jego ewentualnemu wpływowi.

Podsumowanie

Mieszkanie ze swoją drugą połówką niejednokrotnie pociąga za sobą wiele pozytywnych zmian w naszym życiu. My po wspólnie spędzonym ponad roku pod jednym dachem dostrzegamy ich naprawdę dużo. Należą do nich nie tylko korzyści ekonomiczne, ale także wzajemna pomoc w obowiązkach domowych, zdrowszy styl życia, czy większa wytrwałość w dążeniu do wyznaczonych celów za sprawą udzielanego sobie nieustannie wsparcia.

Wspólne mieszkanie ma jednak swoje wady. Warto mieć je na uwadze zanim zdecydujecie się na tak poważny krok w swoim związku. Moim zdaniem, przyjmując odpowiednią postawę, wszystko z czasem da się dograć tak, aby obie strony mogły czerpać satysfakcję z dzielenia jednego mieszkania/domu. A co Wy uważacie na temat wspólnego mieszkania? Ma więcej zalet czy wad? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach 😊.

3 KOMENTARZE

  1. Według mnie mieszkanie razem to wielki krok naprzód. Wiele par moim zdaniem decyduje się na to za późno i w sumie nawet nie stara się sprawdzić, jakby to było, gdyby mieszkali razem. Jak dobrze, że mam to za sobą i te trudne decyzje i chwile tez 🙂

    • Niewątpliwie mieszkanie ze swoją drugą połówką to ogromna zmiana dla osób w związkach, jednak, tak jak pisaliśmy w artykule, nie wszystkim wspólne mieszkanie przed ślubem wychodzi na dobre 🙂 Badania pokazują, że wśród par, które mieszkały ze sobą przed ślubem częściej dochodziło do separacji i rozwodów niż wśród tych, które decyzję o wspólnym zamieszkaniu odłożyły do czasu ślubu. Mimo wszystko, my również zamieszkaliśmy razem wcześniej i póki co nie odnotowaliśmy negatywnych skutków tego kroku 😉 Tak jak wspominaliśmy, to bardzo indywidualna sprawa. Pozdrawiamy serdecznie!

  2. Wydaje mi sie, a mam juz doswiadczenie w tym temacie (3x mieszkalem z partnerka, raz sie to zakonczylo slubem:>) – po wspolnym mieszkaniu razem mozna naprawde dobrze poznac partnera. Co innego randki kilka razy w tygodniu, czy nocowania lub wyjazdy na kilka dni, a co innego mieszkanie z kims dzien w dzien.
    Wg mnie to najlepszy sprawdzian czy pasujemy do siebie czy nie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj swój komentarz!
Wprowadź imię