Porady i „mądrości” życiowe, których nie warto słuchać

Najgłupsze porady jakie usłyszeliście w życiu

Każdy z nas dostaje różnego rodzaju porady. Nawet jeśli wcale o to nie prosi (a może zwłaszcza wtedy 😉). „Zostań inżynierem – będziesz bogaty” albo: „Masz 25 lat i jeszcze nie znalazłaś sobie męża?! Powinnaś to jak najszybciej zmienić”. Znacie to? My aż za dobrze 😊. Zapewne każdy z Was wysłuchał również niejednej mądrości życiowej od osób ze swojego otoczenia. Nie ma w tym nic złego. Warto poznać zdanie i perspektywę innych ludzi, zwłaszcza tych bardziej doświadczonych od nas. Dzięki temu jesteśmy w stanie dokonać lepszych wyborów, niejednokrotnie unikając błędów, których moglibyśmy w przyszłości żałować. W przyjmowaniu rad jest jednak mały haczyk. Nie wszystkie są dobre, a niektóre z nich mogą wręcz okazać się dla nas szkodliwe. Poniżej prezentujemy zestawienie dziesięciu „złotych myśli” i porad otrzymanych przez nas od ludzi spotkanych w ciągu naszego życia, które zweryfikowaliśmy i do których nie mamy zamiaru się stosować.

1. Początek małżeństwa to walka o dominację

Jak możecie się domyślać, tę „mądrość życiową” przekazały nam osoby, które obrączki na swoje palce wsunęły już lata temu. Według nich początek wspólnej drogi dwojga młodych ludzi to idealny czas na to, aby wyrobić sobie odpowiednią pozycję w związku. Świeżo upieczeni małżonkowie są jeszcze na tyle elastyczni, żeby dostosować się do pewnych, narzuconych przez drugą połówkę reguł. Jednak czy zamiast pokazywać swoim zachowaniem i nieustępliwą postawą mężowi czy żonie, gdzie jest jego albo jej miejsce, nie łatwiej byłoby po prostu wspólnie wypracować zasady, według których będziemy razem funkcjonować?

Małzeństwo to nie walka o dominacjęZwiązek, a więc przypuszczam, że z małżeństwem jest podobnie (zresztą już niedługo przekonam się o tym na własnej skórze 😉), opiera się na kompromisach. Nie jesteśmy ze sobą, żeby walczyć, ale po to, aby żyło się nam po prostu lepiej. Owszem, jak każda para czasem zdarza nam się o coś spierać (i dobrze, życie z osobą, która zgadza się z nami dosłownie we wszystkim, musi być strasznie nudne), ale to wcale nie oznacza, że walczymy o dominację. Przecież nie chodzi nam o stworzenie relacji władca-poddany, tylko o zbudowanie więzi opartej na partnerstwie. W związku jedną z kluczowych rzeczy (poza miłością oczywiście) jest komunikacja. Coś mi nie pasuje? Mówię to. To jest aż tak proste. Serio. To my sami komplikujemy sobie życie i relacje z innymi. Rozmowa to przydatna umiejętność, warto się jej nauczyć (rozmawiać też trzeba umieć!) i z niej korzystać. Nie musicie wcale toczyć wojny z partnerem, żeby być zadowolonym ze swojej pozycji w małżeństwie.

Mózg i jego płeć

W tym miejscu ośmielę się polecić wszystkim tym, którzy nie mogą dojść do porozumienia z drugą połówką kontrowersyjną w świetle wszechobecnej poprawności politycznej książkę „Płeć mózgu. O prawdziwej różnicy między mężczyzną a kobietą” autorstwa Anne Moir oraz Davida Jessela. Autorzy popierają swoje tezy wynikami badań, co jednak nie pozbawia niektórych z nich dyskusyjnego charakteru. Z lektury dowiecie się, że różnice między kobietą a mężczyzną w postrzeganiu świata, w ekspresji uczuć, w uzdolnieniach i umiejętnościach wynikają w dużym stopniu z biologii mózgu. Dzięki tej wiedzy będziecie w stanie lepiej zrozumieć, dlaczego Wasz partner w danej sytuacji postępuje w określony sposób, przez co staniecie się dla niego bardziej wyrozumiali i tolerancyjni. Mimo tego, że nie ze wszystkim, co przeczytałam w tej książce się zgadzam, jej lektura z pewnością otworzyła mi oczy na wiele spraw.

2. W życiu nie ma drogi na skróty

Na pierwszy rzut oka, ta porada wcale nie wydaje się taka głupia. Przypomina nam o tym, że aby osiągnąć założony cel, musimy przejść pewną drogę, która jest nieunikniona. Podczas tej wędrówki będzie czyhać na nas mnóstwo przeszkód i żeby dotrzeć na szczyt musimy się najpierw nieźle namęczyć. Dlaczego więc owa trafna mądrość życiowa została zamieszczona w niniejszym zestawieniu?

W życiu nie ma drogi na skróty, ale czy na pewno?Ponieważ osoba, która nam ją przekazała sama chyba nie do końca zrozumiała jej sens. Kim był ten tajemniczy człowiek? W zasadzie, niewiele o nim wiemy. Spotkaliśmy go pewnego dnia na… siłowni. Akurat podciągaliśmy się na drążku z użyciem gumy do ćwiczeń. W pewnym momencie zauważyliśmy, że przygląda nam się na oko ponad trzydziestoletni, wysoki mężczyzna. Stał tak dłuższą chwilę, zawiesiwszy wzrok na owej gumie. Wreszcie podszedł i zapytał, czy może spróbować zrobić nasze ćwiczenie. Zgodziliśmy się, a co, jak chce, niech próbuje 😊. Wykonał kilka podciągnięć, po czym opuścił się na ziemię. Na jego twarzy malował się pogardliwy uśmiech. „Eee przez tą gumę strasznie oszukujecie z tym podciąganiem” – powiedział. – „Pamiętajcie, nie ma drogi na skróty. Życie mnie tego nauczyło”. I odszedł, kręcąc głową z niesmakiem.

Może i nie ma drogi na skróty, ale nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby pewne rzeczy sobie ułatwiać. Wydaje się logiczne, że jeśli jako początkujący nie mam na tyle siły w ramionach, żeby wykonać całą serię podciągnięć, pomagam sobie gumą, która została do tego stworzona. Od czegoś w końcu trzeba zacząć. Idąc tokiem myślenia owego mężczyzny, ucząc się np. pływania, nie powinniśmy korzystać z deski, tylko od razu rzucić się na głęboką wodę. Przecież nie ma drogi na skróty! Według mnie to zwykła głupota. Po to są narzędzia, aby zrobić z nich odpowiedni użytek i właśnie za ich pomocą dojść tam, gdzie chcemy. I z nimi będzie wystarczająco ciężko :D.

3. Jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni też będą dla Ciebie dobrzy

Gdyby to była prawda, świat byłby pięknym miejscem, prawda? Niestety w rzeczywistości nie jest tak kolorowo. Mimo naszego młodego wieku, już zdążyliśmy się o tym niejednokrotnie przekonać. Wy zapewne też i zgaduję, że przed nami jeszcze wiele okazji, aby sprawdzić to na własnej skórze.

Czy to oznacza, że ludzi powinniśmy traktować źle? Oczywiście, że nie. Jak twierdzi Miłosz Brzeziński w swojej książce „Życiologia”, czynów powinniśmy dokonywać ze względu na wartości, którym służymy. Zatem pomagajmy innym nie dlatego, żeby zadziałała wspomniana już przez nas w artykule na temat manipulacji w supermarketach reguła wzajemności, ale dlatego, że trzeba pomagać. Nawet jeśli nie spotkamy się z wdzięcznością, będziemy czuć, iż postąpiliśmy słusznie. To właśnie czyny nas definiują.

Nie każda napotkana na naszej drodze osoba okaże się dla nas życzliwa. Ludzie są różni. Niektórzy nam pomagają, inni nas krzywdzą. To normalne, taki jest świat. Spotkamy się zarówno z chęcią niesienia nam bezinteresownej pomocy, otwartością i szczerością, jak i z nienawiścią, obłudą czy zazdrością. I to niezależnie od tego, jacy jesteśmy.

Co możemy zrobić? W miarę możliwości eliminować toksyczne osoby z naszego otoczenia, żeby jak najkrócej zatruwały nam życie. Szkoda na to czasu.

Podoba Ci się nasz artykuł?

Spokojnie, ten wpis pozostanie darmowy, ale jeśli chciałbyś przeczytać więcej artykułów takich jak ten, to zapisz się na naszego newslettera – zero spamu!

 

4. Ucz się, ucz…

…bo nauka to do potęgi klucz :D. To zdecydowanie najbardziej znienawidzona przeze mnie ze wszystkich porad, jakie było mi dane usłyszeć (akurat tę słyszałam jakiś milion razy, żeby na pewno zapadła mi dobrze w pamięć). Dlaczego znienawidzona? Przecież to sama prawda! Zdobywanie nowej wiedzy pozwala nam się rozwijać i stale poszerzać swoje horyzonty!

Racja, ale ja tę poradę słyszałam do znudzenia w kontekście… nauki w szkole. I tylko w takim kontekście. A czego wymaga od nas szkoła? Tego, żeby skupić się na tym, w czym jesteśmy słabsi. Biologia? Chemia? Matematyka? Nieważne, że cię nie interesuje – ucz się, bo tylko dobrzy uczniowie osiągają sukces w życiu. Czyżby?

Czy, żeby osiągnąć sukces, naprawdę trzeba poświęcić się nauce w szkole?

Wiedzieliście, że Walt Disney nie ukończył nawet szkoły średniej? Jakoś nie przeszkodziło mu to w zdobyciu Oscara. Coco Chanel swoją edukację zakończyła w wieku 18 lat. Mimo to zrewolucjonizowała świat mody i znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych osób XX wieku magazynu Time. Henry Ford, założyciel Ford Motor Company ukończył zaledwie szkołę podstawową, a teraz to my czytamy książki o jego sukcesie.

Czy aby osiągnąć sukces, trzeba dobrze się uczyć?Również w sporcie nie brakuje osób, które skupiły się na rozwoju swoich pozaszkolnych zainteresowań. George Foreman szkołę rzucił dla boksu w wieku 15 lat, by móc w pełni poświęcić się treningom. W tej dyscyplinie osiągnął praktycznie wszystko. Takich przykładów jest mnóstwo i wcale nie trzeba szukać wśród znanych ludzi sukcesu. Ile to razy zdarza się, że przeciętny uczeń z pasją do biznesu po szkole średniej otwiera dochodową firmę, a jego koleżanka z klasy – piątkowa uczennica nie może znaleźć pracy po studiach?

Czy opłacało się być kujonem w podstawówce, gimnazjum i liceum? Czy opłacało się kolekcjonować świadectwa z paskiem, zdobyć tytuł prymusa szkoły? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: nie! Uważam, że czas poświęcony na zakuwanie przedmiotów, które kompletnie mnie nie interesują, mogłam wykorzystać znacznie lepiej. Wiedza ogólna jest ważna, nie neguję tego. Nie ma jednak sensu poświęcać nadmiernie dużo czasu i energii na coś, co całkowicie rozmija się z naszymi zainteresowaniami. Nie można być dobrym we wszystkim, warto skupić się na tym, co daje nam satysfakcję, próbować nowych rzeczy i dać szansę samemu sobie na odkrycie swoich prawdziwych talentów. Pamiętajcie, że każdy z nas dysponuje ograniczoną ilością czasu. Tylko od nas zależy w jaki sposób go wykorzystamy.

5. Jeśli chcesz, żeby coś się zdarzyło, przyciągaj to myślami

Kiedy miałam kilkanaście lat, jak wiele nastolatek zapragnęłam… zostać modelką. Czy zrobiłam cokolwiek w tym kierunku? Nie, ale… usilnie o tym myślałam. Niejednokrotnie wyobrażałam sobie, że pozuję w sesji zdjęciowej znanego magazynu o modzie. Moja kariera zakończyła się zanim zdążyła się zacząć. To tyle, jeśli chodzi o moje doświadczenie przyciągania myślami zdarzeń 😉.

Chcecie wyjechać w upragnioną podróż na Malediwy, czy choćby na Chorwację, ale wciąż Was na to nie stać? Przestańcie o tym myśleć. Zróbcie pierwszy krok. Nie musicie od razu wprowadzać rewolucji do swojego życia, na początek zacznijcie spisywać wydatki. Będziecie zaskoczeni, ile pieniędzy niepotrzebnie tracicie miesięcznie.

Jak się okazuje po przeprowadzonych przeze mnie kalkulacjach, wiele marzeń członków naszej rodziny czy przyjaciół jest w zasięgu ręki. W sporej liczbie przypadków wystarczyłoby, aby ograniczyli oni nadmierne wydatki związane przykładowo z… jedzeniem. O tym, co robimy, że miesięcznie razem z Maćkiem wydajemy na ten cel poniżej 400 zł od osoby, możecie przeczytać na naszym blogu. U niektórych zastosowanie opisanych w artykule o tej tematyce zasad to oszczędność nawet 400 zł w skali miesiąca, co daje 4800 zł rocznie! Jakie marzenia bylibyście w stanie zrealizować za tę kwotę? 😊

6. Inwestowanie jest dla tych, którzy mają większe pieniądze

A właśnie, że nie. Inwestowanie jest… praktycznie dla każdego, o czym pisaliśmy już w jednym z naszych wcześniejszych artykułów. Wyobrażacie sobie zaczynać naukę inwestowania, posiadając duży kapitał? Nie mając doświadczenia w tym temacie, narazilibyście się na spore ryzyko. Właśnie dlatego warto zacząć od małych kwot, minimalizując ewentualne straty.

Kto powinien inwestować?Kevin Cleary, dyrektor generalny Clif Bar & Company, firmy produkującej zdrową żywność powiedział: „Gdybym miał 20 lat, chciałbym lepiej rozumieć potęgę inwestowania. Wówczas miałem mniejsze wydatki, więcej wolnego czasu oraz daleki horyzont inwestycyjny. To byłby idealny czas, by nauczyć się inwestować. Chociaż byłem zdyscyplinowany co do oszczędzania, przegapiłem możliwość wykorzystania pieniędzy na dłuższą metę.”

Parę słów, które warto wziąć sobie do serca ma na ten temat do powiedzenia również Debbi Fields, założycielka Mrs. Fields. Twierdzi ona, że „opanowanie umiejętności posługiwania się małymi sumami, a z czasem ich mądre pomnażanie, jest kluczem do posługiwania się pieniędzmi i gromadzenia oszczędności. Może to się zacząć od drobnych sum i urosnąć do rozmiarów przekraczających twoje wyobrażenia!”

Mówiąc o inwestowaniu nie musimy mieć zawsze na myśli pomnażania swoich pieniędzy za pomocą dostępnych instrumentów finansowych. Kupno książek, udział w szkoleniach, nauka języka obcego – to również inwestycje – w siebie – które znacząco mogą np. podnosić Waszą wartość na rynku pracy. Większość z nich nie wymaga od Was dysponowania dużymi środkami. Zatem mit, że inwestowanie jest tylko dla bogatych uważam za obalony 😉.

7. Budżet domowy powinni prowadzić ci, którzy nie mają oszczędności

Od samego początku istnienia tego bloga staramy się Was przekonać, że prowadzenie budżetu domowego powinno być absolutną podstawą finansowej sfery każdego świadomego związku. To, że macie oszczędności, nie znaczy, iż spisywanie wydatków jest Wam niepotrzebne. Tylko pełna kontrola nad pieniędzmi pozwoli Wam monitorować postępy w zarządzaniu nimi, co przekłada się na skuteczniejsze planowanie i osiąganie finansowych celów.

Budżet domowy powinien prowadzić każdyNie ma się co oszukiwać – jeżeli nigdy tego nie robiliście, początki będą trudne. Jednak dana czynność (w tym wypadku spisywanie wydatków) powtarzana regularnie, z czasem zamieni się w nawyk. Nawyki natomiast mają to do siebie, że nie wymagają od nas większego wysiłku, ponieważ są to zachowania czy sposoby reakcji, które wykonujemy automatycznie. Gwarantuję Wam – jeśli raz zaczniecie prowadzić budżet i na własnej skórze doświadczycie jego zalet, już nigdy nie będziecie chcieli wrócić do czasów sprzed spisywania swoich wydatków. Tak było również w naszym przypadku.

Prowadzenie budżetu domowego to także komfort psychiczny. Dzięki niemu wiemy, dokąd rozchodzą się nasze pieniądze, możemy stawać się coraz skuteczniejsi w zarządzaniu nimi, co przekłada się nie tylko na liczbę zaoszczędzonych środków, ale również na ogromną satysfakcję.

8. Baw się, póki jesteś młody, na myślenie o przyszłości przyjdzie czas

Wiecie, ile kosztuje odkładanie decyzji? Mnie kosztowało kilkaset złotych miesięcznie zanim zabrałam się za swoje finanse osobiste. Bywa, że wolimy tkwić w obecnym stanie rzeczy zamiast polepszyć swoją sytuację, ponieważ tak jest nam wygodnie. Zmiany wymagają od nas większego lub mniejszego wysiłku, nierzadko również wiążą się ze stresem, zmierzeniem się z własnymi słabościami, strachem. „Po co coś zmieniać, tak jest dobrze, O przyszłości powinniśmy myśleć już za naszej młodościjesteśmy młodzi, jeszcze przyjdzie na to czas” – myślimy, karmiąc nasze obawy i zapuszczając jeszcze dłuższe korzenie w swojej strefie komfortu.

Jak twierdzi psycholog kliniczny, dr Meg Jay w książce “The defying decade”, odkładanie wyborów nie jest bezpieczne. Często uważamy, że poprzez unikanie podejmowania trudnych decyzji teraz, wszystkie nasze opcje pozostają otwarte na później, ale niedokonywanie wyborów w istocie, to nic innego jak wybieranie cały czas tego samego, czegoś, co nie posuwa nas naprzód. Konsekwencje takiego postępowania są po prostu bardziej odległe w czasie, dopadną nas w późniejszych latach naszego życia.

Czy to oznacza, że będąc młodzi nie możemy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? To wcale nie o to chodzi. Akurat zabawa jest wskazana nie tylko w młodym, ale w każdym wieku. Trzeba tylko znaleźć złoty środek, biorąc pod uwagę, iż musimy liczyć się z konsekwencjami swoich wyborów.

Dlaczego o przyszłości powinniśmy myśleć już w 20 latach naszego życia?

Według dr Meg Jay, 80 procent momentów definiujących życie człowieka ma miejsce do 35 roku życia. Lata 20-te to najbardziej transformacyjna dekada naszej egzystencji. Pierwsze 10 lat kariery ma wykładniczy wpływ m.in. na to, ile pieniędzy będziemy zarabiać w przyszłości.

Dekada po osiągnięciu formalnej pełnoletności to krytyczny moment rozwoju. To czas na zdobywanie kapitału tożsamości – podejmowanie aktywności, które zwiększają wartość tego, kim jesteśmy. Co zatem powinniśmy robić? Przede wszystkim zastanowić się, czego tak naprawdę chcemy od życia, próbować nowych rzeczy, odkrywać siebie i świat. Powinniśmy jak najwcześniej nauczyć się planować (nie tylko swoją sferę finansową), czytać, edukować się, uczestniczyć w szkoleniach, słuchać mądrzejszych i bardziej doświadczonych od nas – w ten sposób mamy większą szansę na uniknięcie sporej części błędów. Jak twierdził amerykański kompozytor, Leonard Bernstein „do osiągnięcia wielkich rzeczy potrzebny jest plan i niewystarczająca ilość czasu”.

Nie pozwólmy, żebyśmy byli definiowani przez to, czego nie wiedzieliśmy lub czego nie zrobiliśmy. Nieważne, że mamy dopiero niewiele ponad 20 lat. O swoim życiu decydujemy właśnie teraz. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, dlaczego 30-tka to nie nowa 20-stka, obejrzyjcie poniższe video. Nie wiem jak Wam, ale mi dało do myślenia.

9. Trzeba korzystać z życia, a nie kisić pieniądze

To porada od osób, które kontrolę nad finansami osobistymi mają w głębokim poważaniu. Najczęściej jest ona wypowiadana po tym, jak dowiadują się one, że prowadzimy budżet domowy. „Eee… nie chciałoby mi się tak spisywać tych wszystkich wydatków… życie jest na to za krótkie” – zwykli mówić. – „Trzeba coś z niego mieć, nie można się tak stale ograniczać”. Ja natomiast uważam, że życie owszem, jest za krótkie, ale na to, żeby tracić pieniądze w nieprzemyślany sposób, pozwalając tym samym schować się naszym prawdziwym marzeniom za kłębami niepohamowanego konsumpcjonizmu.

Która osoba jest prawdziwie wolna? Ta, która w dowolnym momencie życia może zrealizować każdą głupawą zachciankę kosztem odłożenia w czasie większych celów, czy ta, która konsekwentnie realizuje swoje założenia, nie ulegając wewnętrznej czy zewnętrznej presji? Te pierwsze osoby często tylko z pozoru są panami swoich pieniędzy. Nie posiadając planu, bardzo łatwo bowiem zostać niewolnikiem swoich emocji, generowanych przez reklamy i otoczenie materialnych potrzeb oraz chwil słabości.

10. Rodzice zawsze mają rację

Rodzice zapewne chcieliby, żeby to była prawda :D. Na swoje nieszczęście są „tylko” ludźmi, tak samo jak my. Często jedyne, co nas różni to wiek i ciężar bagażu doświadczeń. Nasz, siłą rzeczy, jest lżejszy, co wynika z faktu, że po prostu krócej niż oni stąpamy po świecie. To właśnie rodzice są jednymi z tych, którzy, chcąc oczywiście dla nas jak najlepiej, zasypują nas całym mnóstwem rad na temat życia, edukacji, związków itd. Niejednokrotnie wynika to z faktu, że pragną ustrzec nas przed powtórzeniem ich własnych błędów.

Nie zawsze musisz słuchać rad rodziców„Musisz skończyć te studia, inaczej całe życie będziesz klepał biedę” – powtarzają bez końca, chociaż Wy doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że akurat w interesującej Was branży najbardziej liczą się umiejętności, a nie papier potwierdzający wykształcenie. Skąd Wasza mama miałaby o tym wiedzieć, skoro zawodowo od 20 lat zajmuje się całkiem inną dziedziną? Świat stale się zmienia i zmieniają się również realia rynku pracy. To, co było aktualne 15 lat temu, dziś może nijak mieć się do otaczającej nas rzeczywistości. Właśnie dlatego należy z dystansem podchodzić do porad udzielanych nam przez rodziców, mając na uwadze, że to Wy, a nie oni, będziecie ponosić konsekwencje swoich decyzji. Mimo usilnych starań mamy i taty, to wciąż Wy sami pozostajecie osobami, które swoje potrzeby, pragnienia i cele znają jak nikt inny na całym świecie.

Ta „mądrość życiowa” często przybiera jeszcze ciekawszą formę, mianowicie: „starsi są mądrzejsi”.  Powyższe stwierdzenie nigdy nie było i nie będzie prawdziwe. Wiek nie zawsze idzie w parze z mądrością. Jeżeli ktoś uważa, że od samego procesu starzenia się nabywa się wiedzy i mądrości, to najwyższy czas pozbyć się złudzeń. Jedyne czego z upływem lat robi się samoistnie więcej u każdego, to siwe włosy i zmarszczki.

Podsumowanie

Takich „złotych porad” i „mądrości życiowych” otrzymaliśmy w życiu o wiele więcej. Jak widzicie, nie zawsze to, co mówią nam inni, nawet chcąc dla nas dobrze, w rzeczywistości jest dla nas korzystne. Właśnie dlatego, nabywając wiedzę na temat życia, związków, finansów czy rynku pracy powinniśmy sięgać do różnych źródeł. Ludzie nie są nieomylni. Często, z pewnością charakterystyczną dla eksperta w danej dziedzinie, wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia. W przyjmowaniu porad najważniejsze jest zachować dystans i zdrowy rozsądek. A Wy jakie najmniej trafne czy wręcz szkodliwe rady otrzymaliście od swojego otoczenia? Podzielcie się nimi w komentarzach :).

2 KOMENTARZE

  1. Z tą nauką u mnie było tak, że może i chciałem się uczyć.. ale jestem taką osobą która bardzo słabo pochłania informacje, tym bardziej te które ją mało interesują. Szkołę więc z ledwością ukończyłem, ale jak już założyłem działalność opartą o własne pomysł to poszło niemal z górki.

    • I prawidłowo :). My wychodzimy z założenia, że podstawy wiedzy ogólnej warto znać, jednak to nie ona jest w życiu najważniejsza. Kto powiedział, że sukces musi być oparty na tym, czego nauczyliśmy się w szkole? Jak pisze Miłosz Brzeziński w swojej książce „Życiologia”: „System edukacji szkolnej kontra talenty jest jak bikini. Pokazuje wiele, ale najfajniejszego nie pokazuje. Wielu talentów nie pokazuje, bo go nie interesują. I ludzie mogą myśleć, że jeśli nie widać ich talentów w szkole, to znaczy, że ich nie mają.” Talent prowadzący nas do sukcesu zawodowego to nie tylko łatwość w dokonywaniu obliczeń matematycznych, przyswajaniu wzorów chemicznych, czy słówek z obcego języka. Równie dobrze może to być smykałka do biznesu, taniec albo boks, a tego w szkole nie uczą. Pozdrawiamy! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj swój komentarz!
Wprowadź imię